Nowy Jork

poleć serwis drukuj

Jubileusz 20-lecia grupy Emocjonalistów, czyli wystawy artystyczne w Polsce i w USA

04-22-2014

Wernisaż Janusza...
Od lewej:...
Uroczysty wernisaż...

20 lat minęło – tak mogą zaśpiewać artyści z dobrze znanej amerykańskiej Polonii grupy Emocjonalistów. Przez 20 lat działalności przez grupę przewinęło się kilkudziesięciu plastyków, fotografików, tancerzy i muzyków, którzy począwszy od pierwszej wystawy w 1994 roku w New Canaan w stanie Connecticut zorganizowali około 200 wystaw, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale również we Francji, Niemczech, Danii, Ukrainie i oczywiście w Polsce. Warto podkreślić, że wkładają w to nie tylko czas, ale i pieniądze, bo sami opłacają ze swoich prywatnych pieniędzy katalogi, plakaty i wynajem miejsca na wystawę, a dofinansowanie otrzymywali bardzo sporadycznie. W tym roku, z okazji okrągłej rocznicy, Emocjonaliści zorganizowali cykl jubileuszowych wystaw w Stanach Zjednoczonych i w Europie.

Starachowice

Pierwsza z nich odbyła się w Starachowicach. W tamtejszym Spółdzielczym Domu Kultury wystawę pt. „20 lat Emocjonalistów”, nad którą patronat honorowy objął Marszałek Województwa Świętokrzyskiego, zobaczyć można było w dniach od 21 marca do 17 kwietnia. Uroczysty wernisaż odbył się natomiast we wtorek 25 marca br. o godz. 17:00. W Starachowicach swoje prace pokazali Emocjonaliści z Polski: Marcin Bondarowicz (ilustracja), Czesław Kotwica (malarstwo), Sewer Salamon (ilustracja), Zbigniew Nowosadzki (malarstwo), Maksymilian Starzec (malarstwo), Adam Panek (grafika), Renata Komorniczak (rzeźba); z Francji: Patrycja Todo (fotografia), Piotr Betlej (malarstwo); z Niemiec: Maria Fuks (malarstwo); z Anglii: Agnieszka Uziębło (fotografia); z Luksemburga: Kinga Kolouszek (malarstwo); zaś ze Stanów Zjednoczonych: Lubomir Tomaszewski (rzeźba, malarstwo), Artur Skowron (fotografia), Janusz Skowron (rysunek), Mieczysław Mietko Rudek (fotografia), Wojciech Kubik (fotografia), Beata Szpura (ilustracja), Anna Zatorska (malarstwo), Jan Hausbrandt (fotografia). Kuratorami wystawy byli Marcin Bondarowicz i Janusz Skowron – archiwista Emocjonalistów, który jako jedyny przybył na tę wystawę zza oceanu, a dokładniej z Nowego Jorku.

Na wernisaż w Starachowicach przybyło kilkadziesiąt osób, które mogły podziwiać 50 wystawionych prac, w tym Emocjonalistów związanych z tym miastem: Agnieszki Uziębło, Czesława Kotwicy, Sewera Salomona, Artura Skowrona, Janusza Skowrona oraz Marcina Bondarowicza. – Prawdziwa sztuka to emocje – mówił ten ostatni. Podczas wernisażu Janusz Skowron i jego żona Anna zaprezentowali swoją książkę zatytułowaną „Podróż z biletem do szczęścia”. – Ta spontanicznie napisana książka to owoc doskonałego dialogu i współpracy autorów, który przerodził się w kolejną wspólną przygodę i doświadczenie – mówią jej autorzy. – Jest przykładem ukazania życia z pasją, odrzucenia rutyny w długoletnim związku małżeńskim i ciągłego szukania wspólnych inspiracji.

Kolbuszowa

Dzień przed wernisażem w Starachowicach, czyli 24 marca br., w miejskiej bibliotece w Kolbuszowej na Podkarpaciu miał miejsce indywidualny wernisaż grafiki i malarstwa urodzonego w tym miasteczku Janusza Skowrona. Wystawa „Emocje i wspomnienia” połączona była z prezentacją książki „Podróż z biletem szczęścia”. Podczas spotkania na gitarze klasycznej zagrał Adam Stąpor, a specjalny, niezwykle dowcipny pamflet o Emocjonalistach, zaśpiewał Gienek Janczyk (można go usłyszeć na portalu www.bialyorzel24.com). Spotkanie i wystawę przygotował Andrzej Jagodziński.

Nowy Jork

20-lecie Emocjonaliści obchodzą również w Stanach Zjednoczonych. 11 kwietnia w QCC Art Gallery w Nowym Jorku odbył się wernisaż wystawy „The Emotionalists 20 years of making art”, w którym udział wzięli: Julia Ambrose, Piotr Betlej, Marcin Bondarowicz, Ivan Bratko, Jan Hausbrandt, Maria Fuks, Kinga Kolouszek, Wojtek Kubik, Zbigniew Nowosadzki, Mieczysław Mietko Rudek, Artur Skowron, Janusz Skowron, Maksymilian Starzec, Beata Szpura (kurator pokazu), Patrycja Todo, Józefa Tomaszewska, Lubomir Tomaszewski, Witold „Vito” Wójcik i Anna Zatorska. Wystawa ta trwała do 2 maja br., natomiast od 21 kwietnia do 19 maja br. w kawiarni Starbucks na Brooklynie (910 Manhattan Ave) trwa kolejna wystawa Emocjonalistów, zorganizowana przez Janusza Skowrona.           

New Britain

Piękny jubileusz Emocjonalistów uczci też Connecticut. 26 kwietnia br. w Sloper  Wesoly House (27 Groove Hill) w godz. 16-19 odbędzie się wernisaż „20 Years of Nature of Art”. Zostaną na nim pokazane prace 22 artystów, w tym czwórki Emocjonalistów ze stanu Connecticut: Anny Zatorskiej, Lubomira Tomaszewskiego, Julii Amborse oraz Beaty Trefon. Zobaczyć będzie można nie tylko obrazy i fotografie, ale również rzeźby i tkaniny artystyczne.

W tym samym dniu – 26 kwietnia – na górze w Sloper  Wesoly House odbędzie się również wystawa w galerii Polish Society of Artist. – Lubimy ten domek, dlatego staramy się tam corocznie wystawiać nasze prace. Serdecznie zapraszamy na pokaz – zachęca Anna Zatorska, członkini zarówno Emocjonalistów, jak i PSA.

Z kolei w sobotę 17 maja w Sloper  Wesoly House odbędzie się indywidualna wystawa Anny Zatorskiej i Cindii Beassett.

Arkadiusz Rogowski


Emocjonaliści („Emotionalist Artists Group”) to międzynarodowa grupa artystyczna, powstała w 1994 roku z inicjatywy rzeźbiarza Lubomira Tomaszewskiego. Tworzą ją malarze, rzeźbiarze, graficy, fotografowie, twórcy tkaniny artystycznej, ale także tancerze i muzycy. Przy całej różnorodności wypowiedzi artystycznej starają się oni tworzyć sztukę opartą na odwoływaniu się do emocji i uczuć zarówno samych twórców, jak i odbiorców. Jest to forma reakcji na tendencję we współczesnej sztuce do poszukiwania za wszelką cenę nowatorstwa i na imperatyw często nie wytrzymującego próby czasu artystycznego eksperymentowania. Każdy artysta ma także swoją ulubioną technikę, w której się porusza. Nie brakuje też eksperymentów w sposobie tworzenia działa – przykładem mogą być prace wypalane palnikiem gazowym na papierze, autorstwa Lubomira Tomaszewskiego. Przekaz Emocjonalistów ma wywoływać wzruszenie, pobudzać emocje, a zarazem nie szuka poklasku. Sama idea powstania grupy wiąże się z tymi ideałami – sprzeciw materializmowi, minimalizacji w sztuce. Artyści ci chcą bowiem doszukiwać się wielkiej formy sztuki i pogłębiać jej przekaz.


Biały Orzeł: 20-lecie Emocjonalistów było dla Pana okazją do odwiedzenie Polski. Czy ta wyprawa się udała?

Janusz Skowron: Podejmując decyzję i wybierając termin odwiedzenia kraju po latach (ja po przerwie 4-letniej, żona zaś po 9-letniej przerwie) poczuliśmy radość, ekscytację, ale również czającą się w głębi duszy niepewność. Wiadomo, że najczęściej marzec to nie najlepsza pora na urlop w Polsce. Zdając sobie jednak sprawę, że nie lecimy tam na „wczasy pod gruszą”, szybko przestaliśmy się przejmować tym faktem. Nasze plany były napięte. Właściwie nie było mowy o wypoczynku w pełnym tego słowa znaczeniu. Oprócz spotkań z rodziną i przyjaciółmi, w naszych rodzinnych miastach: Starachowicach i Kolbuszowej, miało również miejsce kilka zaplanowanych, ważnych wydarzeń. Należała do nich grupowa wystawa z okazji 20-lecia Emocjonalistów, która odbyła się właśnie w Starachowicach. Pomysł jej zorganizowania okazał się bardzo trafiony. Sukces podbudowała dodatkowo doskonała współpraca – moja, jako kuratora w USA, z Marcinem Bondarowiczem – znanym ilustratorem i kuratorem w Starachowicach oraz z innymi osobami zaangażowanymi w przygotowanie wystawy i wernisażu. Wszechobecne w mieście plakaty autorstwa właśnie Marcina, duże zainteresowanie publiczności, mediów i władz przyczyniły się do pełnego sukcesu. W Kolbuszowej, w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej, odbyła się moja indywidualna wystawa rysunków, malarstwa i fotografii, połączona z wieczorem autorskim. Wraz z moją żoną Anią jesteśmy autorami książki „Podróż z biletem szczęścia”, którą odebraliśmy z drukarni w dniu jej wieczornej prezentacji. Książką pochwaliliśmy się również w Starachowicach. W obu miejscach spotkaliśmy się z wielkim zainteresowaniem, co nas bardzo ucieszyło. Jeżeli dodać do tego, że dopisała pogoda i powitała nas piękna wiosna, to na pewno naszą wizytę w Polsce można uznać za udaną.

Ile cała ta podróż trwała?

W Polsce spędziliśmy zaledwie 10 dni. Czas naszego pobytu podzielony był na trzy różne miejsca: Starachowice, Kolbuszową i Jastrząb (gdzie odbyło się spotkanie z większością rodziny mojej żony). Niestety, nie dało się pojechać ani do Krakowa, ani do Rzeszowa, ani do Lublina, ani się nawet pokręcić po Warszawie. Mieliśmy po prostu zbyt krótki urlop. No, ale nie ma co narzekać, może uda się następnym razem.

Co można było zobaczyć na wystawie w Starachowicach?

Na wystawie pt. „20 lat Emocjonalistów” w SDK można było zobaczyć 43 prac 20 artystów, mieszkających w różnych krajach. Wśród uczestników pokazu znaleźli się: z Polski Marcin Bondarowicz, który zaprezentował ilustracje, Czesław Kotwica – malarstwo, Sewer Salamon – ilustracje, Zbigniew Nowosadzki – malarstwo, Maksymilian Starzec – malarstwo, Adam Panek – grafiki, Renata Komorniczak – rzeźby; z Francji: Patrycja Todo – fotografie, Piotr Betlej – malarstwo; z Niemiec: Maria Fuks – malarstwo; z Anglii: Agnieszka Uziębło – fotografie; z Luksemburga: Kinga Kolouszek – malarstwo, a ze Stanów: Lubomir Tomaszewski – rzeźba i palony obraz, Artur Skowron – fotografie, Mieczysław Mietko Rudek – fotografie, Wojciech Kubik – fotografie, Beata Szpura – ilustracje, Anna Zatorska – malarstwo, Jan Hausbrandt – fotografie, a ja rysunki. Zaproszenie i plakat wystawy zaprojektował Marcin Bondarowicz – świetny ilustrator mieszkający w Starachowicach. Dodam jeszcze, że honorowy patronat nad wystawą objął Marszałek Województwa Świętokrzyskiego, a rolę gospodarza (z wielkim zaangażowaniem) pełnił Ryszard Wróbel.

Emocjonaliści są rozsiani po całym świecie, w tym po Stanach Zjednoczonych. Czy ktoś oprócz Pana przyleciał z Ameryki na tę wystawę do Polski?

Na wernisażu jedynie ja reprezentowałem amerykańskich Emocjonalistów. Z Lublina przyjechał Adam Panek. Z Warszawy Renata Komorniczak i Zbyszek Nowosadzki, a z Kolbuszowej Maksymilian Starzec. Na miejscu był kurator naszego pokazu Marcin Bondarowicz. Zdaję sobie sprawę, że przesłanie prac ze Stanów do Europy jest łatwiejsze i tańsze niż podróże samolotem... Podobnie będzie na kolejnych wernisażach w Europie i Stanach.

Ile więc tych wszystkich wystaw będzie?

W Polsce była już wspomniana wystawa w Starachowicach, we wrześniu będzie w „Żółtej Karczmie”, na Wilanowie w Warszawie. Prawdopodobnie trzecim miejscem będzie Galeria Miejska w Kolbuszowej i galeria w Niemczech...

A wystawy w Stanach Zjednoczonych?

Do końca lipca będzie ich sześć. Pierwsza pt. „The Emotionalists 20 Years of Making Art” w uniwersyteckiej QCC Art Gallery w Nowym Jorku już trwa. Jej wernisaż odbył się 11 kwietnia, a prace pokazało 19 artystów, a wśród nich ci nieobecni na wystawie starachowickiej: rzeźbiarze Julia Ambrose i Ivan Bratko, tkaczka Józefa Tomaszewska i malarz Vito Wójcik. Wystawa potrwa do 2 maja 2014. Drugi, kameralny pokaz Emocjonalistów odbywa się w kawiarni Starbucks (Brooklyn, NY) w dniach 22 IV-19 V 2014 r. Trzeci, jednodniowy – 26 kwietnia w Sloper Wesoly House w New Britain, CT. Czwarty w maju w Citibanku (Brooklyn). Piąta wystawa z muzycznym udziałem Krzysztofa Medyny odbędzie się 11 czerwca w Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie, zaś szósta, plenerowa, w lipcu, w nowojorskim Central Parku.

Czy grupa Emocjonalistów jest cały czas otwarta na nowych artystów czy jest to od wielu lat to samo grono?

Od początku Emocjonaliści byli otwartą grupą, więc przewinęło się i wciąż przewija się przez nią dużo nowych osób. Najmłodsi mają po ok. 30 lat. Do najstarszych stażem w grupie należy Lubomir Tomaszewski, Aleksandra Katarzyna Nowak, Janek Hausbrandt, Józefa Tomaszewska, Ivan Bratko, Maria Fuks i muzyk Krzysztof Medyna. Ja wystawiam z Emocjonalistami ponad 15 lat. Przez lata swe prace prezentowali również z nami tak świetni artyści jak Egidijus Rudinskas i Jak Kovatch.

Czy ma Pan jakąś oszacowaną liczbę wszystkich wystaw Emocjonalistów w ciągu tych 20 lat?

Nie miałem czasu tego policzyć, ale na pewno było ich ponad 100. W pierwszych latach działalności grupa, jeszcze jako „Tune with Nature”, wystawiała 4-5 razy do roku. Później pokazów było więcej. Właściwie, gdzie nas zapraszano, tam eksponowaliśmy swoje prace. Były profesjonalne galerie sztuki, ale też i muzea czy wystawy plenerowe. Były lata z kilkunastoma pokazami Emocjonalistów rocznie...

Jak wygląda przyszłość Emocjonalistów? Niedawno mówił Pan na naszych łamach, że jest coraz trudniej te wszystkie koszty ponosić.

Jest coraz trudniej i nie ukrywam tego. Grupa Emocjonalistów jest nieformalnym związkiem artystów. Nie jesteśmy zarejestrowani jako organizacja „non-for profit”. Poświęcając swój czas i pieniądze, często sami bierzemy odpowiedzialność za organizację wystawy z wszystkimi tego konsekwencjami. Wydaje mi się, że przez pierwsze lata działalności grupy było łatwiej. Kiedy później zaczęliśmy pokazywać poza Stanami, doszły koszty druku profesjonalnych katalogów i koszty przesyłek. Czasem udawało się znaleźć sponsorów, ale nie zawsze. Co do mnie, prawdę mówiąc, po zorganizowaniu przeze mnie dziesiątków pokazów grupy, już trochę się wypaliłem. To jest bardzo trudna praca. Bardzo łatwo zrobić wystawę indywidualną, swoją czy dwóch autorów, ale przy wystawach grupowych jest to dużo trudniejsze. Trzeba do wszystkich dotrzeć, musi być dyscyplina, żeby prace dotarły na czas. Trzeba je zebrać, przywieźć, często oprawić, zawiesić, ściągnąć, przetrzymać, odwieźć, odesłać... jest też kwestia organizacji wernisaży, zaproszeń i informacji dla mediów – to dużo pracy. Trudno więc powiedzieć, jaki będzie ciąg dalszy. Założyciel Grupy, Lubomir Tomaszewski, pomimo swojego wieku (91 lat), jest nadal artystycznie aktywny, ale promowanie Emocjonalistów widzi w osobach najmłodszych. Dobrym tego znakiem są tegoroczne wystawy przygotowane m.in. przez Beatę Szpurę, Marcina Bondarowicza i Anię Zatorską.

A czy dla artystów z grupy Emocjonalistów ta twórczość – malarstwo, rzeźba – jest hobby czy pracą, z której żyją?

Generalnie w Stanach, jak i na całym świecie, coraz trudniej jest żyć ze sztuki. Założeniem Emocjonalistów było stworzenie ruchu artystów samodzielnych, dostrzeganych, mogących żyć z własnej sztuki, bo o to właśnie chodzi. Parę lat temu, wraz z początkiem recesji, sztuka zaczęła się gorzej sprzedawać. Chociaż jesteśmy grupą profesjonalistów, z dużym doświadczeniem artystycznym, każdy z nas w różny sposób zarabia na chleb. Ja, by uniknąć stresu, czy moje prace znajdą nabywców i by mieć swobodę wyboru własnej twórczości, zawsze ceniłem i nadal cenię opcję normalnej pracy. W Polsce pracowałem z młodzieżą, a teraz z seniorami w Nowym Jorku. Lubię pracę z ludźmi, sprawia mi ona przyjemność, ale to nie znaczy, że odbiera mi wolę do bycia artystą, bo nim się jest albo się nie jest. A bycie artystą, jak już wspomniałem, kosztuje.

Okiem Polonusa, który co kilka lat odwiedza Polskę, dostrzega Pan w ojczyźnie zmiany?

Przede wszystkim poprawiła się infrastruktura dróg. Miasta są zadbane, powstało wiele nowoczesnych centrów handlowych. Zaopatrzenie spożywcze doskonałe, smaczne produkty. Nawet pracownicy urzędów i sklepów stali się milsi.

Ale nie zamieni Pan już chyba Ameryki na Polskę?

„Nigdy nie mów nigdy”– to mądre amerykańskie powiedzenie. Chociaż, moim zdaniem, jest trochę za późno na generalne zmiany. Wszyscy emigranci mają rozdarte serca między ojczyzną a krajem zamieszkania. Pomimo że Nowy Jork jest bardzo zatłoczony, głośny, piękny i szpetny zarazem, jest mi bliski. Tu mam rodzinę, znajomych, środowisko artystyczne, pasje i marzenia.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Arkadiusz Rogowski

wróć

Fotorelacje

Walentynki w Klubie Polonez w Fort Lauderdale

13 lutego w Klubie Polonez w Fort Lauderdale odbyła się zabawa walentynkowa. O muzykę podczas imprezy zadbał Dj Irek Roszkowski. Jedną z atrakcji zabawy był występ działającego przy klubie Zespołu Tanecznego Polonia. Goście mogli też robić sobie pamiątkowe zdjęcia na tle walentynkowej scenerii. Fot. H. Stępniak

zobacz inne galerie

Galerie Video

Jasełka w Webster

Liturgiczny okres Bożego Narodzenia wieńczy Niedziela Chrztu Pańskiego. Uroczystość ta w bieżącym roku przypadła w niedzielę 10 stycznia. Uczniowie i nauczyciele Polskiej Szkoły Sobotniej przy parafii św. Józefa w Webster wybrali ten właśnie dzień na zaprezentowanie tradycyjnych polskich jasełek.

zobacz inne filmy

Kalendarium

Kwiecień
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
      01 02 03 04
05 06 07 08 09 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zobacz kalendarz

Realizacja: IdeoPowered by: CMS Edito

Wszelkie prawa zastrzeżone dla BiałyOrzeł24.com